Totalna Asymilacja Home Kontakt Ankieta
Menu

tri.JPG Home
tri.JPG Artykuły
tri.JPG Chatki
tri.JPG Galerie
tri.JPG Tapety
tri.JPG Linki
tri.JPG WebCamy
tri.JPG Wyprawy
tri.JPG Trasy
tri.JPG Koszulki
tri.JPG Forum
tri.JPG Księga Gości
tri.JPG FAQ

Sonda

Najczęściej na stronie TA odwiedzam:

Artykuły
Chatki
Galerie
Księgę Gości
Linki
WebCamy
Forum
Inne



Zobacz wyniki

Karkonoska_Grupa_GOPR
PTTK
 

arrow.jpg Góra strony arrow.jpg

.: Zimowa Asymilacja 2001

     Przed poprzednimi feriami Żodź i Kaśka wymyślili ze skoro w górach i tak nie ma śniegu można spokojnie iść asymilować do chatki górzystów. Niestety w noc poprzedzającą wyjście zaczął padać śnieg. Rano było go tyle ze sam zacząłem się zastanawiać czy nie lepiej zostać w domu. W pekaesie czekała już grupa asymilantow Kaśka, Monika, Blanka, Anka, Malwina i Adrian, Marcelina wsiadła razem ze mną. W Jakuszycach ludzie niemający wcześniej przygotowanych "napojów" wyruszyli do zaprzyjaźnionego czeskiego sklepiku, aby zaopatrzyć się w odpowiedni "sprzęt". Spakowani z bardzo ciężkimi plecakami (ach te butelki) wyruszyliśmy trasa narciarska. Idąc po trasie spotkaliśmy jakiegoś frajera na biegówkach w śmiesznym dresiku, który zaczął się przypieprzać, dlaczego idziemy po trasie.
Część z nas miała na końcu Jerzyka cos w stylu spadaj zgredzie, lecz... Gość zaczął mówić do Adriana po imieniu i wtedy poznaliśmy ten znienawidzony nauczycielski glos. To nasz wychowawca! Cos się pluł ze nam plecaki brzękają i pojechał. Tylko taka jedna panienka zapytała się:
- A, kto to był? Jakiś znajomy Adriana?:)
Ruszyliśmy dalej. Szło się dość ciężko, bo bez ochraniaczy i ciągle się wsypywał do butów śnieg. Z radością przez mgle ujrzeliśmy Orle schronisko leżące w połowie drogi do Chatki Górzystów. Weszliśmy gdzie zasymilowaliśmy kanapki i kurczaka popijając herbata. Brodaty pan ostrzegał nas ze w chatce może nie być miejsca, lecz się nie przejęliśmy. Wyruszyliśmy dalej. Około czwartej zobaczyliśmy chatkę, ale było to złudzenie, ponieważ była przed nami najgorsza część trasy. Zaczęło piżdzic na otwartym terenie aż znosiło (nawet mnie - człowieka słusznej wagi:) po godzinie doszliśmy. Zdjęliśmy zamrożone kurtki. Z radością rozmyślałem o czekającej mnie asymilacji "Kubusia". Kaśka przyniosła radosna nowinę o powrocie na Orle z powodu nadmiernej ilości harcerzy (tych religijnych) - miejsca brak! - wracamy.
     Przed wyjściem koleżanki postanowiły poczęstować nas czymś by dodać grupie siły. Była to Czarna Perła na jej wspomnienie kiszki mi się wywracają. Adrian ruszył z Kaśka i Monika z przodu podobno nawet zaczął sobie biegać:) Ja wracając z reszta ekipy z radością wsłuchiwałem się w dywagacje na temat wyższości "Lusecity" nad "Don Giovanim" oraz "Mody na sukces" nad "Przebacz mi". Nieźle zmęczeni i wkurzeni weszliśmy do chatki. Usiedliśmy przy kominku by się trochę ogrzać. Dostaliśmy "wielgachny" pokój bo 4-osobowy. Za ścianą zamieszkali koledzy z żeroma oraz niejaki Lygi. Podczas degustacji trunków dziewczyny odrzuciły mój specyfik twierdząc: - ale jedzie spirytusem (jasne nie ma to jak czarna perła. Nie zmartwiłem się tym. Postanowiłem udać się do sali kominkowej po drodze do modlitwy zachęcał mnie jakiś ksiądz od harcerzy. Idąc do sali słyszałem już ten radosny śpiew. Spojrzałem przed siebie i ciach! Już leżałem na plecach. Piękne było niebo o tamtej porze :) W sali rozbrzmiewały radosne śpiewy i gitarowe granie. Kilka godzin później postanowiłem powrócić do pokoju. Pomogłem jakimś dziewczynom dojść do budynku było to bardzo trudne ze względu na mój radosny stan. Wszedłem do pokoju i ujrzałem moje ukochane koleżanki rozwlekające po całym pomieszczeniu rzeczy z mojego plecaka. Powiedziałem spokojnie: - Dziewczyny to mój plecak
- Brak odpowiedzi tylko słowa jednej do drugiej - gdzie ona to ma
- Ej, to jest mój plecak
- Ciiicho idź stad, bo jesteś pijany
na to druga odpowiedziała
- Ty! To chyba faktycznie jego plecak
Nie wiem, czego szukały. Może nagle, doznaly potrzeby przebierania, ale nie znalazły żadnych fajnych ciuchów u mnie w plecaku. Po paru chwilach wszyscy byli z powrotem. Poszliśmy spać lecz nie mogłem zasnąć bo przeszkadzało mi jakieś mlaskanie w pobliżu - to chyba jakieś myszy dobierały się do naszych zapasów :) Obudzili mnie huk wstałem ktoś zapalił światło a przed drzwiami pod szafa leżała ta co mnie wyżywała od pijaków. Spojrzeliśmy kontrolnie z Adrianem czy żyje i podnieśliśmy szafkę. Rano do pokoju przybył brodaty pan oświadczając ze mamy wilczy (barani, owczy, czy krowi) bilet. Pospiesznie żebraliśmy się w podróż powrotna do domu szło się ciężko, brakowało wody wpieprzaliśmy śnieg. W Jakuszycach autobus miał być potniej wiec ruszyliśmy do Szklarskiej Poręby. Pod koniec miałem już nogi w dupie i pragnąłem już tylko dojść do przystanku. Wróciliśmy do domów cali i zdrowi z garścią ciekawych przeżyć :)))

Koniec.

Pozdrowienia dla wszystkich, którzy tam byli, o których pisałem, wielbicieli asymilacji dla Demona Seksu, Brodatego pana, TCNNSS (Ta Co Na Nią Szafa Spadla) Asymilantow z Częstochowy, Bojowników o Wolność Pawi. Bunkrów nie ma ale tez jest zajebiście!!!

Mam w planach opisanie innych wypraw asymilacyjnych Była to wersja Asymilacji Zimowej 2001 epicko-dokumentalna.

Już w lutym Asymilacja Zimowa 2002 - zapraszam wszystkich chętnych bardzo serdecznie przeżyj asymilacje na własnej skórze!

Czekam na opinie - Panterka.  

.: Komentarze
egipcjanin sinuhe 19:38 23-05-2002
spoko artykuł ale jak na tak ambitnego literata to chyba kiepsko:) (żart)masz mi wystawić pozytywny komentarz wale jagieloński

podpisano

egipcjanin sinuhe
YESik 01:30 25-05-2002
artykuł spox. prosimy o więcej (tylko bez \"wilczych skał proszę).
Janosik 17:15 09-06-2002
Hejże!

W obozie Janosika artykuł ten wzbudził wiele emocji... podniosły się nawet głosy, aby zorganizować asymilantom prawdziwą wyprawę firmowaną przez drużynę Janosika, której nigdy by nie zapomnieli. Janosik chciałby się tym zająć, tylko musi się porozumieć z Jeleniogórską filią \"Janosik-tour\"


.: Dodaj Komentarz
Nick:
Email:
Treść: