.:
Artykul Klosa
W zwiazku z powyzszym, ze nie jestem znana postacia wśród asymilantow postanowilem cos od siebie napisac. W tegoroczne ferie zimowe, wraz ze znajomymi z mojej klasy (3 C) postanowilismy wybrac się na kilka dni w gory. Pierwotny plan obejmowal 7-dniowy pobyt w gorach na Hali Szrenickiej. Niestety malo wyluzowani czlonkowie ekipy m. in. Panny Mazerskie, Gardlo i inni, za wyjątkiem mojego dobrego kumpla Miroslawa (tego Miroslawa z 3C) postanowily troszeczke skrocic wyprawe i w rezultacie nasz wypad w gory trwal 3 dni. Naszą trasą był Kamienczyk direct Hala Szrenicka, która była nasza baza noclegowa. Kolejne dni naszej ekspedycji mialy polegac na wedrowaniu i penetrowaniu naszego karkonoskiego obszaru i powracaniu do schroniska na Hali. Ja jako PZN-owy narciarz odebralem komunikat meteo, który bardzo mnie zadowolil. Niebo bezchmurne, widzialnosc dobra, wiatru brak.
Zbiorke zorganizowalismy na przystanku Zajezdnia, o godz. 6:30 podjechal PKS do Szklarskiej Poreby. Jako jedyny pozwolilem sobie wziasc sprzet narciarski, który mi pozniej utrudnial podchodzenie. W Szklarskiej postanowilismy zaopatrzyc się w trunki z prądem w pobliskim sklepie monopolowym. Przed podchodzeniem wpadlismy do Kamila, gdzie dziewczyny zalatwily potrzeby fizjologiczne. Umowilismy się z Kamilem, ze wjedzie na Hale kanapa i będzie na Nas czekal. Po pozyczeniu jeszcze kilku dupslejow w koncu wyruszylismy. Po 500 m marszu, osiagajac dolna stacje wyciagow, zaczalem się grubo zastanawiac, czy sobie nie wjechac. Sprzet był ciezki. Narty w pokrowcu przymocowalem do plecaka tak, by staly pionowo. Niestety co chwile moje deski przechylaly się na prawo i czulem się jakbym szedl z bocznym wiatrem. Mirek co jakis czas kontrolowal kat nachylenia nart wzgledem podloza a. Kiedy narty zblizaly się do poziomu musialem się zatrzymywac i poprawiac. Plecak wazyl ponad 40 kg. Mirek niosl w plecaku wiekszosc "napojow" wiec obaj mielismy twardy orzech do zgryzienia. Dziewczynki mialy plecaczki turystyczne jak na majowke, z wyjątkiem Kasiuni, ktorej "plecaczek" wydawal mi się wiekszy od niej. Wraz z kolega Mirkiem walczylismy z sila ciezkosci "Q", az wreszcie spoczelismy na skarpie zielonego szlaku. To był nasz pierwszy postoj. Zjedlismy duzo czekolady, napilismy się napojow energetyzujacych, podlalismy sciolke, zapalilismy i jak nowo narodzeni rozpoczelismy "wspinaczke" Kamienczykiem. Do wodospadu było bezsnieznie. Kolejna czesc szlaku na Hale była pokryta ciezkim, mokrym firnem. Po 1,5 godziniy od Kamienczyka ujrzalem schronisko, i to był najgorszy etap podchodzenia, Mirek zostal w tyle wraz z dziewczynami. Nagle dostrzeglem bardzo szybko zblizajacy się punkt, okazalo się ze był to rozpedzony narciarz, który zapomnial skrecic w prawo na Sniezynke (baran). Po wytlumaczeniu amatorowi bialego szalenstwa ktoredy ma się udac, dostrzegłem, ze pozostala czesc ekpiy jest już obok mnie. Widzac caly czas schronisko podchodzilismy w zwartej grupie. Po 2 minutach ujrzalem owego barana-narciarza siedzacego na sniegu i jarajacego papierosa, nie zapomne jego wyrazu twarzy, ta rezygnacja, poddanie się...Gosia, która nic uprzednio nie zjadla (glupia jestes Goska, wiesz?) musiala coraz czesciej stawac i odpoczywac. Mirek jako jej mężuś dotrzymywal jej towarzystwa. Reszta grupy nie czekala na nich i kontynuowala podchodzenie.
Wreszcie dotarlismy. Po zameldowaniu się i rozladowaniu, czekajacy Kamil namowil mnie na narty. Do wieczora tak sobie jezdzilismy. Dzielilismy pokoj z bardzo interesujaca para z Olsztyna (nie pamietam ich imion, ale pozdrawiam). Wieczorem rozpoczal się relaks. Tuz przed zachodem slonca dotarli do Nas Ewa i Krystian, który przyniosl ze soba sprzet snowboardowy, dla siebie i Mirka. Wieczorem okazalo się ze sa nocne jazdy na Hali, korzystajac z okazji wraz z kolega z Olsztyna, Krystianem i Mirkiem poszlismy szusowac. Napoje wyskokowe zostaly oproznione, ale niestety nie było zadnych interesujacych sytuacji. Jedyne co utkwilo mi w pamieci to zajebisty dzwon kolegi z Olsztyna, który scigajac się z Krystianem zaliczyl slup od wyciagu (mowil, ze go bolalo)J. Miał tylko pokiereszowana twarz. I tak przez dwa dni kolejne było. Niestety była to wyprawa za krotka. Najbardziej mnie bolalo to, ze nikt nie chcial lazic po gorach, tylko woleli grzac dupska w schronisku, albo zjezdzac na dupslejach. Ogolnie rzecz biorac, była to kicha. Moglo być lepiej.
Pozdrawiam wszystkich
lotnikkk.
|
.:
Komentarze
| egipcjanin sinuhe |
19:36 23-05-2002 | | wiesz co kłos naprawde nic do ciebie nie mam uważam cie za równego gościa chociaż cie wogóle nie znam:) ,ale twój artykuł jest ... co tu dużo mówić dość niemrawy... |
| Literat |
21:30 24-05-2002 | | ehh zgadzam sie z egipcjaninem, asymilowac moze kazdy :)) ale pisac jak sie okazuje nie każdy. Ćwicz dalej, a może dojdziesz kiedyś do wprawy Sinhue :)) |
| Janosik |
21:38 24-05-2002 | | Hmm, Janosik przeczytał ten artykuł, no ale jakby to powiedzieć... zwymiotował biedaczek na jego widok. Teraz w chatce smród się roznosi. No cóż, Janosik nigdy nie lubił lotników. |
| lotnikkk |
22:53 24-05-2002 | | Coz...jak juz wspomnialem w artykule, wyprawa byla kicha, napisalem artykul tylko po to, zeby na stronce Asymilacji pojawilio sie cos nowego, gdyz jak Yesik napisal: \"kryzys nadszedl\". Pojawienie sie ostatnio pewnej dawki dobrych artykulow spowodowalo, ze moj jest gownem. Zawsze cos, niz nic. Widze panie Janosiku, ze Tobie pisanie krytycznych uwag wychodzi wysmienicie. Pozdrawiam. lotnikkk |
| YESik |
01:35 25-05-2002 | | a ja tam uważam, że artykuł pana lotnika nie jest zły. gdyby był to bym gop tu nie umiescił :-). zgłaszam się z prośbą o delikatniejsze wyrażanie opinii na temat arytykułów, ponieważ ludzom, którzy sie starają należy sie odrobina szacunku. |
| sila |
01:38 25-05-2002 | | widze ze nie ktorzy nie szczedza wrecz szyderczych uwag, to nie jest zbyt mile |
| MIERZWA |
13:54 07-06-2002 | | A mnie tam się podoba!!! A jak ktos jest kutas (pozdrawiam Janosika i egipcjanina sinuhe)i nie potrafi obejść się bez pojeżdżania a w dodatku nawet swojego maila się boi podac to sorry, ale nie wiem czego tu szuka... |
| Marcia |
21:25 30-06-2002 | | Fajny ten artykuł.Wycieczka może nie zbyt ciekawa,ale streszczenie wydarzeń jakie sie w jej trakcie odbyły przedstawione są w bardzo schematyczny a co za tym idzie poprawnysposób. Składnia również na piątkę! Ogólnie podobało mi się. Pozdrawiam i oby tak dalej!!! |
| ZeLu |
18:45 01-02-2004 | | Przeczytałem sobie.W ogole głowa mnie boli.Mamy 2004 rok.A to było chyba dawno napisane.Przepraszam ze tak pozno sie wpisuje.Jest ciemno za oknem i nic mi sie nie chce.No ale trzeba sie zmobilizowac.Wczoraj był fajny wieczór.Razem z Silka i Adrianem powspominalismy troche.POzdrawiam wszystkich.Dzii,co to za komentarz do artykulu.Nie wazne.POzdrawiam!! |
|