Totalna Asymilacja Home Kontakt Ankieta
Menu

tri.JPG Home
tri.JPG Artykuły
tri.JPG Chatki
tri.JPG Galerie
tri.JPG Tapety
tri.JPG Linki
tri.JPG WebCamy
tri.JPG Wyprawy
tri.JPG Trasy
tri.JPG Koszulki
tri.JPG Forum
tri.JPG Księga Gości
tri.JPG FAQ

Sonda

Najczęściej na stronie TA odwiedzam:

Artykuły
Chatki
Galerie
Księgę Gości
Linki
WebCamy
Forum
Inne



Zobacz wyniki

Karkonoska_Grupa_GOPR
PTTK
 

arrow.jpg Góra strony arrow.jpg

.: Artykul Klosa

      W zwiazku z powyzszym, ze nie jestem znana postacia wśród asymilantow postanowilem cos od siebie napisac. W tegoroczne ferie zimowe, wraz ze znajomymi z mojej klasy (3 C) postanowilismy wybrac się na kilka dni w gory. Pierwotny plan obejmowal 7-dniowy pobyt w gorach na Hali Szrenickiej. Niestety malo wyluzowani czlonkowie ekipy m. in. Panny Mazerskie, Gardlo i inni, za wyjątkiem mojego dobrego kumpla Miroslawa (tego Miroslawa z 3C) postanowily troszeczke skrocic wyprawe i w rezultacie nasz wypad w gory trwal 3 dni. Naszą trasą był Kamienczyk direct Hala Szrenicka, która była nasza baza noclegowa. Kolejne dni naszej ekspedycji mialy polegac na wedrowaniu i penetrowaniu naszego karkonoskiego obszaru i powracaniu do schroniska na Hali. Ja jako PZN-owy narciarz odebralem komunikat meteo, który bardzo mnie zadowolil. Niebo bezchmurne, widzialnosc dobra, wiatru brak.
      Zbiorke zorganizowalismy na przystanku Zajezdnia, o godz. 6:30 podjechal PKS do Szklarskiej Poreby. Jako jedyny pozwolilem sobie wziasc sprzet narciarski, który mi pozniej utrudnial podchodzenie. W Szklarskiej postanowilismy zaopatrzyc się w trunki z prądem w pobliskim sklepie monopolowym. Przed podchodzeniem wpadlismy do Kamila, gdzie dziewczyny zalatwily potrzeby fizjologiczne. Umowilismy się z Kamilem, ze wjedzie na Hale kanapa i będzie na Nas czekal. Po pozyczeniu jeszcze kilku dupslejow w koncu wyruszylismy. Po 500 m marszu, osiagajac dolna stacje wyciagow, zaczalem się grubo zastanawiac, czy sobie nie wjechac. Sprzet był ciezki. Narty w pokrowcu przymocowalem do plecaka tak, by staly pionowo. Niestety co chwile moje deski przechylaly się na prawo i czulem się jakbym szedl z bocznym wiatrem. Mirek co jakis czas kontrolowal kat nachylenia nart wzgledem podloza a. Kiedy narty zblizaly się do poziomu musialem się zatrzymywac i poprawiac. Plecak wazyl ponad 40 kg. Mirek niosl w plecaku wiekszosc "napojow" wiec obaj mielismy twardy orzech do zgryzienia. Dziewczynki mialy plecaczki turystyczne jak na majowke, z wyjątkiem Kasiuni, ktorej "plecaczek" wydawal mi się wiekszy od niej. Wraz z kolega Mirkiem walczylismy z sila ciezkosci "Q", az wreszcie spoczelismy na skarpie zielonego szlaku. To był nasz pierwszy postoj. Zjedlismy duzo czekolady, napilismy się napojow energetyzujacych, podlalismy sciolke, zapalilismy i jak nowo narodzeni rozpoczelismy "wspinaczke" Kamienczykiem. Do wodospadu było bezsnieznie. Kolejna czesc szlaku na Hale była pokryta ciezkim, mokrym firnem. Po 1,5 godziniy od Kamienczyka ujrzalem schronisko, i to był najgorszy etap podchodzenia, Mirek zostal w tyle wraz z dziewczynami. Nagle dostrzeglem bardzo szybko zblizajacy się punkt, okazalo się ze był to rozpedzony narciarz, który zapomnial skrecic w prawo na Sniezynke (baran). Po wytlumaczeniu amatorowi bialego szalenstwa ktoredy ma się udac, dostrzegłem, ze pozostala czesc ekpiy jest już obok mnie. Widzac caly czas schronisko podchodzilismy w zwartej grupie. Po 2 minutach ujrzalem owego barana-narciarza siedzacego na sniegu i jarajacego papierosa, nie zapomne jego wyrazu twarzy, ta rezygnacja, poddanie się...Gosia, która nic uprzednio nie zjadla (glupia jestes Goska, wiesz?) musiala coraz czesciej stawac i odpoczywac. Mirek jako jej mężuś dotrzymywal jej towarzystwa. Reszta grupy nie czekala na nich i kontynuowala podchodzenie.
      Wreszcie dotarlismy. Po zameldowaniu się i rozladowaniu, czekajacy Kamil namowil mnie na narty. Do wieczora tak sobie jezdzilismy. Dzielilismy pokoj z bardzo interesujaca para z Olsztyna (nie pamietam ich imion, ale pozdrawiam). Wieczorem rozpoczal się relaks. Tuz przed zachodem slonca dotarli do Nas Ewa i Krystian, który przyniosl ze soba sprzet snowboardowy, dla siebie i Mirka. Wieczorem okazalo się ze sa nocne jazdy na Hali, korzystajac z okazji wraz z kolega z Olsztyna, Krystianem i Mirkiem poszlismy szusowac. Napoje wyskokowe zostaly oproznione, ale niestety nie było zadnych interesujacych sytuacji. Jedyne co utkwilo mi w pamieci to zajebisty dzwon kolegi z Olsztyna, który scigajac się z Krystianem zaliczyl slup od wyciagu (mowil, ze go bolalo)J. Miał tylko pokiereszowana twarz. I tak przez dwa dni kolejne było. Niestety była to wyprawa za krotka. Najbardziej mnie bolalo to, ze nikt nie chcial lazic po gorach, tylko woleli grzac dupska w schronisku, albo zjezdzac na dupslejach. Ogolnie rzecz biorac, była to kicha. Moglo być lepiej.

Pozdrawiam wszystkich

lotnikkk.

.: Komentarze
egipcjanin sinuhe 19:36 23-05-2002
wiesz co kłos naprawde nic do ciebie nie mam uważam cie za równego gościa chociaż cie wogóle nie znam:) ,ale twój artykuł jest ... co tu dużo mówić dość niemrawy...
Literat 21:30 24-05-2002
ehh zgadzam sie z egipcjaninem, asymilowac moze kazdy :)) ale pisac jak sie okazuje nie każdy. Ćwicz dalej, a może dojdziesz kiedyś do wprawy Sinhue :))
Janosik 21:38 24-05-2002
Hmm, Janosik przeczytał ten artykuł, no ale jakby to powiedzieć... zwymiotował biedaczek na jego widok. Teraz w chatce smród się roznosi. No cóż, Janosik nigdy nie lubił lotników.
lotnikkk 22:53 24-05-2002
Coz...jak juz wspomnialem w artykule, wyprawa byla kicha, napisalem artykul tylko po to, zeby na stronce Asymilacji pojawilio sie cos nowego, gdyz jak Yesik napisal: \"kryzys nadszedl\". Pojawienie sie ostatnio pewnej dawki dobrych artykulow spowodowalo, ze moj jest gownem. Zawsze cos, niz nic. Widze panie Janosiku, ze Tobie pisanie krytycznych uwag wychodzi wysmienicie. Pozdrawiam. lotnikkk
YESik 01:35 25-05-2002
a ja tam uważam, że artykuł pana lotnika nie jest zły. gdyby był to bym gop tu nie umiescił :-). zgłaszam się z prośbą o delikatniejsze wyrażanie opinii na temat arytykułów, ponieważ ludzom, którzy sie starają należy sie odrobina szacunku.
sila 01:38 25-05-2002
widze ze nie ktorzy nie szczedza wrecz szyderczych uwag, to nie jest zbyt mile
MIERZWA 13:54 07-06-2002
A mnie tam się podoba!!! A jak ktos jest kutas (pozdrawiam Janosika i egipcjanina sinuhe)i nie potrafi obejść się bez pojeżdżania a w dodatku nawet swojego maila się boi podac to sorry, ale nie wiem czego tu szuka...
Marcia 21:25 30-06-2002
Fajny ten artykuł.Wycieczka może nie zbyt ciekawa,ale streszczenie wydarzeń jakie sie w jej trakcie odbyły przedstawione są w bardzo schematyczny a co za tym idzie poprawnysposób. Składnia również na piątkę! Ogólnie podobało mi się. Pozdrawiam i oby tak dalej!!!
ZeLu 18:45 01-02-2004
Przeczytałem sobie.W ogole głowa mnie boli.Mamy 2004 rok.A to było chyba dawno napisane.Przepraszam ze tak pozno sie wpisuje.Jest ciemno za oknem i nic mi sie nie chce.No ale trzeba sie zmobilizowac.Wczoraj był fajny wieczór.Razem z Silka i Adrianem powspominalismy troche.POzdrawiam wszystkich.Dzii,co to za komentarz do artykulu.Nie wazne.POzdrawiam!!


.: Dodaj Komentarz
Nick:
Email:
Treść: